Witam wszystkich

Jak narazie napisałam dla was jedno opowiadanie, mam nadzieję, że się spodoba. Za niedługo postaram się napisać kolejne.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Pamiętnik Laury

           Pamiętam jakby zdarzyło się to wczoraj. Były ciepłe, słoneczne wakacje, jak zwykle spędzałam je w domu. Co dzień towarzyszyła mi przyjaciółka Bella, chodziłyśmy razem wszędzie do sklepów, na spacery, rowery. Miło było spędzać czas z kimś bliskim, lecz ciągle mi czegoś brakowało. Pewnego dnia ja i Bella spotkałyśmy kolegę z jej klasy Maxa. Od tego czasu spędzałyśmy z nim coraz więcej czasu. Chodziłyśmy z nim do lasu i obserwowałyśmy jak skakał na bmx. Nie wiem jak u Belli ale we mnie wzbudzało to wielki zachwyt. Bardzo polubiłam Maxa, czasami gdy Bella  nie mogła wyjść spędzałam czas właśnie z nim. Była już prawie połowa wakacji a Max na tydzień wyjechał na kolonie, dla mnie były to najgorsze dni wakacji, bardzo mi się nudziło, Bella mi nie wystarczała, tęskniłam za nim. Sama w to nie wierzyłam ale go pokochałam. Gdy wreszcie po najgorszym tygodniu mojego życia przyjechał, nogi gięły się pode mną i nie umiałam wydobyć głosu. Pewnego dnia gdy zostaliśmy sami Max zachowywał się cudownie, był miły, uprzejmy i bardzo troskliwy, właśnie w tym dniu powiedział, że mnie kocha i zapytał czy będę z nim chodzić. Zgodziłam się bez wahania. Od tego momentu spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, byłam strasznie szczęśliwa ale nie na długo po dwóch tygodniach przestał mnie kochać i zostawił mnie samą. Przez ten czas co dzień płakałam, w ogóle się nie uśmiechałam, nie chciałam bez niego żyć, wszyscy mówili, że dam sobie radę i znajdę innego, lecz ja nie chciałam innego kochałam tylko jego. Byłam tak strasznie załamana, że zaczęłam robić sobie krzywdę. Nikt nie rozumiał bólu który czułam. Gdy było mi już odrobinę lepiej wyszłam z Bellą pochodzić ale pożałowałam dowiedziałam się, że Max wrócił do swojej byłej dziewczyny. Wtedy o mało nie wpadłam pod pociąg. Biegłam ze łzami w oczach, stanęłam na torach, nie widziałam nadjeżdżającego pociągu, gdyby nie Bella już by mnie nie było. Ja i Max zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale po jakimś czasie zauważyłam, że jest on jakiś przybity. Miałam rację, zerwał z dziewczyną, ale to nie był powód jego smutku. Gdy zaczęłam go wypytywać o co chodzi, czemu jest taki smutny, on wyznał, że żałuje tego co zrobił i , że mnie bardzo kocha. Przez chwilę nic nie odpowiadałam, byłam bowiem w szoku, Max zauważył moje osłupienie i chwycił mnie za rękę by sprawdzić puls, wtedy się ocknęłam. Zapytał mnie czy mu wybaczę i do niego wrócę. Na drugi dzień dałam mu odpowiedź brzmiała "Tak". Jak do tej pory nie żałuję tej decyzji, z Maxem jestem szczęśliwa, bowiem zrozumiał, że jestem jedyną i najważniejszą osobą jego życia...
                                                                                                               Laura

2 komentarze:

  1. łał Magda tak to opisałaś, ze szok
    cała prawda ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń