Nastał świt, Destiny nie spała całą noc, rozmyślała nad mamą, tak bardzo było jej brak. Potrzebowała jej teraz jak nigdy dotąd, ona dawała jej oparcie w trudnych chwilach, a jednak musiała radzić sobie sama. Emerson także nie spał, zresztą był wampirem, sen nie był mu potrzebny...
-jesteś gotowa?(zapytał rozmyślony Emerson)
-tak,..chyba tak...(odparła dziewczyna)
-co się stało ?
-nie, nic po prostu brakuje mi jej...(rozpłakana odpowiedziała)
-mamy?
-tak, była zawsze obok a teraz .?
-jest cały czas, tutaj w twoim sercu
-wiem, ale chciałabym by stała tu obok i przytuliła mnie, tak mi tego brakuje...
-wierzę, może to ci pomoże..(Emerson mówiąc to przytulił Destiny do siebie)
-tak, tyle ci zawdzięczam, zawsze jesteś przy mnie
-bo cie kocham
-ja ciebie też kocham
-wiem, że nie zastąpię ci matki, ale próbuje pomóc ci jak tyko potrafię
-nie wiem co bym bez ciebie zrobiła, wiesz chyba czas już iść walczyć...
-tak masz rację
-jak myślisz uda nam się ?
-bardzo możliwe, czas pokarze...
-taa...
Drzwi do portalu Kiana, prowadziły do świata o którym ludzkość nie miała pojęcia, każdy kto tam wszedł nie wrócił żywy, nikt nie wrócił...
-chodź, tutaj okaże się nasz przyszłość...
-taak...
-jesteś gotowa?
-jak nigdy, jeśli chcesz możesz tu zostać...
-nie, nie ma mowy żebym cie zostawił..
-dziękuję
-za co ?
-za wszystko, za to że jesteś
-nie ma sprawy, ty byś zrobiła to samo
-tak, dokładnie
-idziemy?
-tak, mam jeszcze jedną proźbę
-jaką ? zrobię dla ciebie wszystko
-złap mnie za rękę
-oczywiście, Destiny
-idziemy ?
-tak
Destiny i Emerson przeszli przez Kianę, wszystko wokoło wyglądało tak ponuro, ten świat był otoczony ludzkimi nieszczęściami, koszmarami, i popełnionymi błędami, te wszystkie błędy popełnione przez ludzkość od wieków zbierały się w tym miejscu tworząc krainę cieni i zagubionych...
-to, to jakiś obłęd, koszmar...po prostu brak słów...(Emerson)
-wszystko tu jest takie szare...bez życia...(Destiny)
-dokładnie, aż życie traci sens...
-spróbujmy, znaleźć ten kamień...nie traćmy czasu...
-masz racje, im dłużej tu jestem tym coraz bardziej trace siły i chęci...
-o spójrz !
-co to? jaskinia?
-jakiś blask stamtąd dochodzi, to pewnie kamień..
-chodźmy
-ok
-poczekaj...
-o co chodzi ?
-coś tu jest nie tak, to zbyt proste
-masz rację ta jaskinia to pewnie nasza jedyna szansa a zarazem pułapka...
-pewnie tak, ale nie mamy innego wyjścia, co kolwiek się stanie, będziemy razem
-już na zawsze
-dokładnie, nic nas nie rozdzieli, rozumiesz Destiny?
-doskonale, aż sama sobie się dziwie
-to serce kieruje naszymi uczuciami
-wiem, ale..jesteśmy wampirami
-tak, ale mamy serca, nawet bardziej kochające niż zwykły człowiek...
-masz racje, chodźmy już
-dobrze...
W jaskini ciemność panowała bardziej niż na zewnątrz, jedyne światło dochodziło od wewnątrz jaskini, było niezwykłe, żadne ludzkie oko nie widziało nigdy tak pięknego i tajemniczego blasku nadziei pośród mroku...
noo, mam nadzieję, że się wam spodobało, za niedługo postaram się dodać kolejną część ;*
pozdr. :* :p
fajne ;D
OdpowiedzUsuń