Jaskinia, wydawała się być nie odwiedzana przez wieki, wydobywał się z niej niesamowicie dziwny blask i woń róż, było to dziwne, bo każdy myśląc logicznie zapytał by skąd róże w jaskini, a jednak zapach był bardzo wyraźny i miły za razem kojący. Można było zapomnieć o jakimkolwiek bólu, złej przeszłości, o czym kolwiek złym, nawet jeśli dookoła otaczał świat powstały z samego zła. Jaskinia była bowiem iskierką nadziei pośród kłopotów.Była ja kwiat lotosu, po którym człowiek zostaje bez pamięci, przeszłości, zostawiony losu przyszłości. Z pozoru wydawała się złą, ale od wnętrza "serca", najwspanialszą rzeczą jaka istnieje, przynosiła wieczną zgubę ale także ukojenie...
-coraz bardziej zaczynam wątpić w to, że to pułapka..(Emerson)
-ta słodka woń...(Destiny)
-róż...
-ta, właśnie róż..dziwne..
-co cie dziwi Destiny ?
-skąd zapach róż w jaskini, coś tu jest podejrzanego...
-masz rację, ale ten zapach tak przyciąga...
-to pewnie pułapka
-być może
-ale nie mamy innego wyjścia
-nie ma nawet już odwrotu
-taa...wszystko zależy od nas...
-więc, chodźmy...
-tak. chodźmy, patrz ! widziałeś to?
-co ?!
-coś tam leciało, przypominało ducha...
-bardzo możliwe, w końcu to kraina zmarłych tu aż roi się od duchów.
-ale duchy są ja mgła...
-tak..
-a ten był czarny, a jego oczy były czerwone, Emerson ja, ja chyba się boję..
-obyś się myliła...
-o co chodzi Emerson..?
-powiadasz, że był czarny ?
-tak jak najgorszy koszmar, i momentalnie przeszył mnie taki chłód i ból, przypomniały mi się najgorsze rzeczy, np strata mamy...
-to pewnie Phantom gloomy...
-Fantom mroczny, inaczej ta?
-taa...skąd ty...?
-śnił mi się kiedyś, jak byłam mała co noc mnie nawiedzał...
-powiedz co dokładnie ci si śniło, to może być rozwiązanie naszego problemu
-co noc, śniło mi się, że Fantom mnie goni, lub może chce mi coś pokazać, w pewnym momencie zrobiło się ciemno, i ukazały się mi bliskie osoby : mama, tata, ogólnie cała rodzina i jedno puste miejsce w którym pojawiła się mgła w kształcie liter...
-co tam pisało...?
-"zapisane w twoim sercu"..., nie rozumiałam tego aż do teraz, to jesteś ty...jestem pewna..
-o co w tym może chodzić, co oznaczają te sny...może to wizja przyszłości...
-możliwe...
-ale wydawało mi się, że Fantom kazał mi wybrać jedną osobę, by ją ożywić i przywrócić...tylko, że ty żyjesz...Emerson?..Emerson ?! gdzie jesteś!?
Wokół Destiny krążył Fantom, upatrzył ją sobie od momentu jej narodzenia...Gnieździł się w jej najskrytszych myślach do których nawet ona sama nie umiała dotrzeć...
-Kim ty jesteś?! i co zrobiłeś Emersonowi, zostaw go w spokoju to mnie chcesz.nie jego .!
-jeesteem..twoimi myślami, sama mnie stworzyłaś...
-co ?! jak to?! dręczysz mnie od urodzenia?! o co ci chodzi ! i co z Emersonem?!
-on jest ze swoimi...przed tobą ciężki wybór od niego będzie zależała twoja przyszłość i innych ludzi.
-jaki wybór?
-możesz wziąść kamień i zażyczyć sobie czego chcesz, możesz ocalić bliskich, świat lub zapragnąć czego tylko zechcesz, ale pamiętaj że życzenie masz tylko jedno...teraz cię zostawię samej sobie...
Pośród, ciemności Destiny została zostawiona samej sobie, od niej zależał los wszystkich mieszkańców ziemi...
Po chwili namyślania wzięła kamień do ręki , i zażyczyła sobie by w zamian za jej życie, przywrócono do życia jej bliskich, a zło zostało zniszczone...
Oddała życie za swych bliskich, gdy Emerson spojrzał na jej bladą postać oddał nieśmiertelność za jej życie.
Obudzona Destiny umarła wraz z Emersonem, mając 1000 lat znaleźli wreszcie wieczny spokój, byli razem aż do śmierci...
nie za bardzo wiedziałam jak zakończyć ;p mam nadzieję, że jest ok ;d
ok ;p
OdpowiedzUsuń