Witam wszystkich

Jak narazie napisałam dla was jedno opowiadanie, mam nadzieję, że się spodoba. Za niedługo postaram się napisać kolejne.

wtorek, 2 listopada 2010

Widmo...z Lisleand

Niedawno, do malutkiego miasteczka Lisleand, znanego z tego, że jest nawiedzone przez duchy, przeprowadziła się rodzina Nessac'ów, jak dotąd normalna rodzina,ojciec Jerry, matka Gabriella, 16-letnia córka Leslie, 17-letni syn Edmund i najmłodszy 7-letni Adaś. Poprzedni dom Nessac'ów w dziwny i tajemniczy sposób spłonął, więc rodzina była zmuszona przenieść się do Lisleand, nie przerażało ich to, że miasteczko jest obciążone klątwą i jest nawiedzone przez duchy, nie wierzyli w to, lecz pewnego dnia to się zmieniło...
Sobota, wieczór godzina 19.00.
-dzieci my już z tatą idziemy, Edek z Leslie pilnujcie Adasia, i pamiętajcie go za chwilę położyć do spania.(mama pocałowała dzieci w głowę i poszła do auta)
-dobrze mamo będziemy się nim opiekować(odparły dzieci)
-tak, zróbcie co kazała wam mama i pamiętajcie z imprezy wrócimy około godziny 3.00 nad ranem. (odparł tata).
-dobrze, bawcie się świetnie!
-ok, pa...!(odparli rodzice i pojechali)
Rodzeństwo bawiło się i dokazywało, nastała godzina 20.30 więc Leslie poszła poczytać książkę Adasiowi na dobranoc, a Edek oglądał filmy wypożyczone od kumpli. Wszystko zapowiadało się na świetną zabawę do późna.
-no, Adaś już śpi to co oglądamy?.(odparła Leslie)
-"Lśnienie".chyba się nie boisz co siostra?.
-ja? (odparła ze zdziwieniem Leslie) chyba sobie żartujesz
-dobra już, ci wierzę no to patrzmy.(odparł Edek i włączył film)
Po obejrzeniu pierwszego filmu, Edek i Leslie obejrzeli kolejny film, i tak nastał godzina 24.00, zaczęła się dziwna wichura, drzewa zaczęły kołysać się na wietrze w tą i ową stronę, tak jakby tańczyły, lub chciały przed czymś uciec. Adaś obudził się z powodu głośnego hałasu, który słyszał zza okna, poszedł zobaczyć przez okno co się dzieje i zobaczył połyskującą w blasku księżyca białą postać siedzącą na skale obok ogromnego i starego drzewa, patrzącą właśnie na niego i wskazującą by zszedł do niej. Adaś z przestraszenia zaczął krzyczeć i wołać Edka i Leslie.
-słyszysz? to Adaś krzyczy! (odparła Leslie i pobiegła do pokoju Adasia, a za nią Edek)
-co się stało?(odparła Leslie)
-ttaam, ttam ttt...(wybełkotał przestraszony Adaś wskazując na okno)
-to tylko wichura(podchodząc do okna Edek spojrzał na podwórko)
-nie! (krzyknął zdenerwowany Adaś)
-co nie?(zapytała zdziwiona Leslie)
-ttam na skale obok drzewa...(sapiąc odparł Adaś)
-nic nie ma. (spoglądając ponownie w okno odparł Edek)
-tam było widmo...(płacząc odpowiedział Adaś)
-widmo? przyśniło ci się. To tylko zły koszmar, a teraz chodź sapać(odparła Leslie)
Światło zaczęło dziwnie połyskiwać, aż w końcu zgasło, drzwi i okna zaczęły trzaskać, podłoga zgrzypiała jak by pod nią przebiegało stado słoni, wszystkie zegary znajdujące się w domu zaczęły bębnić, z ścian wydobywały się ledwo słyszalne głosy wołające o pomoc, a z pokoju było słychać jak by ktoś wchodził po schodach. W tym momencie rodzeństwo Adasia zrozumiało, że to nie koszmar lecz nawiedzone miejsce...
-Uspokójcie się, musi być na to jakieś logiczne rozwiązanie, to, to pewnie przez tą wichurę!(odparł zdenerwowany Edek)
-co?! jak chcesz to wyjaśnić?! a te głosy??(odparła przestraszona Leslie)
-przestańcie się kłócić mówiłem wam, że widziałem widmo, ale teraz trzeba wymyślić co dalej robić(krzyknął Adaś)
-masz racje te widmo najwidoczniej czegoś od nas chce...(Edek)
-tylko, czego...(odparła Leslie)
-nie wiem, musimy się dowiedzieć(odparł zamyślony Edek)
Hałasy na chwilę się uspokoiły, natomiast odgłosy dochodzące z korytarza były coraz głośniejsze. Wydawało się, że ktoś idzie po schodach, nagle klamka z pokoju się przekręciła, wszystko umilkło, dzieci schowały się za łóżko, do pokoju weszła zjawa.
-boooje się (odparł cichutko przestraszony Adaś)
-spokojnie, ten duch pewnie zaraz wyjdzie(pocieszał Edek)
Widmo jednak zbliżyło się do dzieci schowanych za łóżkiem, i jęczącym głosem wskazywało przez okno  na skałę obok starego drzewa na którym wcześniej siedziało. Później jednym ruchem przeniosła dzieci na dwór, pogoda była straszna, na niebie ukazywał się jakby otaczający księżyc wir, wiał okropny wiatr, padał deszcz, a skała przed którą stali była wciąż sucha. Widniał na niej napis "Isuan, de lie , bia sonarr...". Widmo widocznie chciało by dzieci wypowiedziały te słowa.
-to widmo chce byśmy to przeczytali(oznajmił Edek)
-tak, tylko jeśli to jakaś klątwa lub zaklęcie?(odparła Leslie)
-możliwe, ale jeśli to odwróci klątwe działającą na Lisleand, to ocalimy to miasteczko (odpowiedział Adaś)
-on ma racje i tak nie mamy już nic do stracenia(odrzekł Edek)
Rodzeństwo zaczęło czytać to na głos, w tym momencie zdarzyło się coś niezwykłego, wokół nich zjawiły się wszystkie duchy, których ciała były pochowane w Lisleand, otwarł się portal prowadzący do świata zmarłych...
Widmo miało dość, wiecznego błąkania się po ziemi, szukało trójki dzieci, rozumiejących o co prosi. Straszyło bo nikt od wieków nie rozumiał, nikt nie widział napisu na skale...
Od tąd miasteczko w Lisleand nie było nawiedzane, dzięki trójce dzieci zostało odciążone od klątwy panującej przez wiele wieków. Jedyna rzecz została tajemnicą, bowiem po wypowiedzeniu słów "Isuan, die lie, bia sonarr..."Leslie, Edmund i Adaś na wieki zniknęli gdzieś w otchłani....

1 komentarz: