Była ciepła sierpniowa noc, dla wszystkich taka sama jak każda poprzednia, lecz nie dla niej, nie dla 16-letniej Jessici, dziewczyny pochodzącej z położonego na wschodniej części kraju, miasteczka Salem. Dziewczyna jak co dzień, o tej porze poszła nad swoje jezioro które kochała całym sercem, duszą, rozumem...poszła by jak zwykle otworzyć przed nim swe serce, by to co złe spłynęło na dno jeziora, by zapomnieć o bólu, który w sobie tłumiła...tylko to jezioro powracało ją na nowo do życia, dawało jej iskierkę nadzieji w jej szarym życiu...
Dziewczyna siadając przy brzegu jeziora jak zwykle wpatrywała swe niezwykle błękitne jak morska fala oczy w toń wodną, tym razem usiadła tak blisko, że lekkie, ledwo widzialne fale dotykały jej stóp i długich brązowych włosów. Jessica patrząc w swoje odbicie w wodzie...spostrzegła coś dziwnego, albowiem w odbiciu niebo było pełne błyskawic uderzających w pobliskie drzewa, słupy, po prostu panował chaos .Pełna zdumienia Jessica spojrzała do góry, lecz wszystko było w normie, księżyc oświetlał jej bladą twarz, wiatr lekko powiewał jej długie włosy, lecz nie było śladu po żadnej burzy...W lekkim zdziwieniu Jessica drugi raz spojrzała w jezioro, tym razem pogoda była w normie lecz, nie umiała znaleźć w nim swojego odbicia...Dziewczyna trochę przestraszona spojrzała trzeci raz w wody tajemniczego jeziora i spostrzegła idącego w jej stronę chłopaka, odnosiła wrażenie jakby miał za chwilę wyłonić się z wody. Jessica myśląc że to złudzenie spowodowane jej zmęczeniem przetarła oczy i ponownie spojrzała w jezioro, wszystko było w normie, pogoda, jej własne odbicie, i brak innych osób. Zamyślona Jessica po raz kolejny wpatrując się w jezioro, poczuła zimny dotyk na ramieniu, tak zimny, że drgnęła z zimna...odwróciwszy się zobaczyła chłopaka, chłopaka którego widziała w odbiciu jeziora...jej blada cera stała się jeszcze bledsza niż dotychczas niemal, że biała, z jej czerwonych jak róża ust wydobył się cieńki, piękny, niepewny głos...
-kim jesteś ?
-jestem, jestem two...jestem Edward. Chłopak z małym zawahaniem odpowiada Jessice
-witaj, jestem Jessica.
-miło mi.
-wiesz miałam wrażenie, że widziałam Cię w odbiciu jeziora
-wiesz ja muszę już iść, bardzo mi się spieszy...do zobaczenia!. odparł chłopak po czym pobiegnął wzdłuż jeziora
-czekaj ! zobaczymy się jutro ? . Jessica nie dostając odpowiedzi wraca do domu zamyślona...teraz myśli tylko o nim o Edwardzie...
Następnego dnia o tej samej porze Jessica oczekiwała na Edwarda...zjawił się nie wiadomo z kąd, ale się zjawił i to dla niej było teraz najważniejsze
Edward zachowywał się tak, jakby ktoś go gonił
Lekko zdyszanym,wystraszonym głosem powiedział do niej
-Jessica, słuchaj muszę Ci coś powiedzieć...ja, ja, ja nie mam pojęcia od czego zacząć...bo wiesz...ja....
-no śmiało mów, wykrztuś to z siebie
-ja nie jestem człowiekiem
Dziewczyna jak by stanął czas osłupiała, jej twarz była niemalże biała, a jej ciało stało się chłodne, że wydawała się martwa, lecz po chwili ocknęła się i ledwo zdołała się odezwać.
-ale..? nie rozumiem..
-jestem aniołem ciemności...
-ciemności?
-tak , dlatego wczoraj uciekałem , przed świtem
-dlaczego nie możesz pokazywać się na światło
-jestem aniołem ciemności dlatego. Bo widzisz gdy słońce oświetliło by moje ciało stało by się one połyskujące jak gwiazda w ciemności, a gdyby ludzie dowiedzieli by się kim na prawdę jestem...to...
-to dlaczego mi to powiedziałeś?
-bo jestem anio....
-wiem, ale dlaczego mi to powiedziałeś ?
-bo jestem twoim aniołem ciemności
-jak to moim ?
-zesłano mnie z zaświatów by strzec Cię od niebezpieczeństwa jakie dzieją się pod portalem w Issac
-Issac, portal?
-tak, to jezioro nosi tą nazwę od stu tysięcy lat, ale te jezioro to równierz portal do świata pozaziemskich istot
-ale, co ja mam zrobić?
-ty nic, wystarczy, że przed świtem wrzucisz ten kamień do wody, i uronisz łzę z tęsknoty za mną, a wtedy wszystko wróci do normy, wtedy będziesz bezpieczna
-a ty ? co z tobą?
-ja? ja odejdę tam gdzie moje miejsce, pod portalem w Issac
-już się nie zobaczymy ?
-nie wiem, to zależy od ciebie, czy pozwolisz swojemu sercu spotkać się ze mną we śnie...
-dobrze, przed świtem tak ?
-tak, żegnaj Jessico...i pamiętaj śnij o mnie
Edward znikając z oczu Jessici, rozpływa się jak mgła...
-żegnaj , będę o tobie śnić Edwardzie..będę obiecuję !
Jessica ze łzami w oczach wrzuca kamień na dno jeziora Issac, po czym zasypia przy jeziorze śniąc o Edwardzie...Odtąd Jessica śniła tylko o nim o pozornie wydawającym się niewinnym chłopakiem, chłopakiem który na zawsze został w jej sercu...
Madziuś supeer ;D
OdpowiedzUsuńNiezły.;p
OdpowiedzUsuń