Witam wszystkich

Jak narazie napisałam dla was jedno opowiadanie, mam nadzieję, że się spodoba. Za niedługo postaram się napisać kolejne.

niedziela, 31 października 2010

Aż do śmierci...

Łza cichutko spływała na kartkę po jej zarumienionym policzku...
Pisała list do swojego jedynego, który był całym jej światem, wszystkim co miała...
Bez niego była jak kwiat bez wody, jak tęcza bez kolorów, jak ptak bez skrzydeł...
Kochała go ponad życie, ponad wszystko co istnieje...
On nie był w jej sercu , on był jej sercem...
A jednak musiała, musiała napisać mu okrutną prawdę...
Była chora na raka...
Został jej jakiś tydzień życia...
Nigdy nikogo tak nie kochała, jak Jego.
..
Musiała jednak wziąść się w garść...
Poszła do niego lecz nie potrafiła dać mu listu...
Zbyt bardzo go kochała by mu to dać...
Lecz nie zauważyła, że list jej wypadł...
Gdy wracała do domu on podniósł list...
Czytając go nie dowierzał i płakał...
Natychmiast po przeczytaniu listu pobiegł do niej ...
Od tego momentu spędzał z nią każdą chwilę...
Gdy jej serce przestało bić...
On wziął nóż i przebił sobie serce mówiąc...
Już na zawsze będziemy razem...

1 komentarz: